Co Jezus powyrzucałby z nas – przychodzących do kościoła – uroczystych, pobożnych, pewnych siebie, przyzwyczajonych do tradycji? Tak jak powyrzucał z dziedzińca świątyni w Jerozolimie barany, gołębie, pieniądze ze stołu bankierów – wyrzuciłby z nas barana pychy i złości, uległego wołu lenistwa, trzepocącego się gołębia lekkomyślności, chciwie liczone złotówki. /ks. Jan Twardowski.
Może Ci się podobać również
Modlitwa na każdy dzień Najświętsze Serce Zbawiciela, w moich tak wielu troskach i cierpieniach zwracam się do Ciebie z dziecięcą ufnością i błagam o pomoc i ratunek. Mam nadzieję, że mnie wysłuchasz, […]
Temat: O kobiecie, której terminarz układa Pan Bóg. W naszym wirtualnym studiu gościliśmy panią Marię Bober – pielęgniarkę z zawodu i piosenkarkę z powołania, śpiewającą na chwałę Boga. Pani […]
1. Bezczynność jest największym wrogiem, z którym musimy ciągle walczyć. (….) Nic bardziej nie męczy skazanych w piekle, niż myśl, że przeżyli w bezczynności ten czas, który Bóg dał […]
Z S. dr. hab. Joanną Nowińską, Cor Patris, biblistą, aktualnie wykładowcą na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach rozmawiają Agnieszka Wolska-Polek oraz ks. Marek Kalisz CM